loading...

Czwartek XXIII tygodnia okresu zwykłego | Wspomnienie obowiązkowe Świętych męczenników Andrzeja Kim Taegon, Pawła Chong Hasang i Towarzyszy | czytania na dziś

Imieniny: Eustachego, Faustyny, Renaty

Informacje

Zamknij wpis

Refleksja pracy w MOW - oczami młodego psychologa

Jest 1 października 2017 r. Otwieram mosiężne drzwi do Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Rzepczynie nieświadoma przed jak wielką niewiadomą stoję. W głowie mnóstwo wiedzy, która regularnie sprawdzana przez ostatnie 5 lat nie pozwalała mi myśleć nieschematycznie.

Zastanawiam się, ile prawdy jest w tym, co wiem, a w tym, czego doświadczę i jak jest. Uspokajała mnie myśl, że każdy na początku swojej drogi miał podobną rozterkę. Mimo doświadczenia w pracy z młodzieżą po raz pierwszy przyszło mi pracować z trudną męską młodzieżą w trudnościami emocjonalnymi i problemami z respektowaniem norm i zasad życia społecznego.

 Mijały kolejne miesiące pracy w ośrodku,  a mnie przyszło zmierzyć się z problemami, na które nie znałam rozwiązania. Jedyne co czasami mogłam podarować wychowankowi, to było „tylko” lub „aż” empatyczne słuchanie, poświęcona uwaga, próba zrozumienia sytuacji w jakiej się znalazł, towarzyszenie w procesie zrozumienia przyczyn napotykanych trudności. Nadszedł czas, że sfrustrowana postanowiłam zrezygnować z jakże trudnej funkcji, jaką pełnię w ośrodku i nagle na mojej drodze stanął wychowanek, który pilnie poprosił mnie o rozmowę. Oczywiście zgodziłam się, jednak z tyłu głowy wciąż miałam przekonanie, że trudno jest rozwiązać problem, gdy często nie dotyczy on tylko          i wyłącznie wychowanka, ale zależy od systemu rodzinnego i środowiskowego w jakim funkcjonuje chłopak. Towarzyszyła mi bezsilność, z którą trudno było mi się pogodzić. Po zapytaniu, co jest celem rozmowy, o którą poprosił wychowanek, usłyszałam po chwili milczenia: „Dała mi Pani dużo do myślenia, dziękuję Pani za to. Muszę z Panią częściej rozmawiać, bo wpływa Pani na moje podejście do życia”. Przekonałam się, że bywa tak, że czasem się nam wydaje, że tak mało dajemy innym ludziom, jednak dla kogoś NIC może oznaczać NAPRAWDĘ DUŻO.

Na przestrzeni czasu doświadczałam podobnych, lepszych i gorszych, momentów, jednak kiedy już chciałam poddać się i ustąpić miejsca bardziej doświadczonym osobom w mojej profesji, napotykałam na osobę, od której otrzymywałam słowa zachęty, czy to ze strony zespołu diagnostyczno-resocjalizacyjnego, czy to od wychowanków.

Po ponad pół roku cieszę się, że pracuję w MOW-ie i że wyznaje on chrześcijańskie wartości, gdyż często tam, gdzie psycholog dotrzeć nie może, jest jeszcze Bóg, który wypełnia pustkę w sercach wychowanków. Wiem też, że żadna wiedza nie zastąpi empatycznego wsłuchiwania się w potrzeby nastolatków, gdyż oni bardzo często nie oczekują rozwiązania, lecz wsparcia, wysłuchania i zaufania.

Kesja Ziarniewicz

 

 




Salezjanie

Towarzystwo Salezjańskie Inspektoria pw. św. Wojciecha

ul Św. Jana Bosko 1, 64-920 Piła, tel. 067 352 27 20

Fax 067 352 27 56 , pila@salezjanie.pl