loading...

II Niedziela adwentu | czytania na dziś

Imieniny: Jolanty, Łukasza, Olimpii

Informacje

Zamknij wpis

Komentarz na niedzielę 18 maja 2014 r.

„A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy tam byli, gdzie ja jestem”

(J 14, 3)

1. Miłość Chrystusa charakteryzuje się tym, że dzieli się On ze swoimi uczniami wszystkim! Dzieli się Ojcem! Dzieli się Krzyżem! Dzieli się Swoim Ciałem w komunii świętej! Dzieli się także SWOIM DOMEM! „Zabiorę was do siebie”, czyli zabierze nas Pan Jezus do swego domu. Nie po to, byśmy z Nim, w Jego domu,  byli tylko jakiś czas. Nie będziemy gośćmi w Domu Ojca i Jezusa. Będziemy „współdomownikami” tego domu! Stąd rodzi się prosty wniosek do naszego doczesnego życia – trzeba uczyć się tak żyć w naszych domach, żeby nikt nie czuł się zagubiony w domu w Niebie. Trzeba przyzwyczaić się do życia w zgodzie z bliskimi, bo trudno sobie wyobrazić kłótnie w Niebie. Trzeba się przyzwyczaić do gościnności, bo nie potrafię sobie wyobrazić jakiegoś mieszkańca Nieba, który z niechęcią przyjmuje kolejnych zbawionych. Trzeba się oswoić z myślą, że nie jesteśmy jedynakami, tylko owszem mamy Ojca, który „należy” do wielu dzieci! Jestem wdzięczny Chrystusowi, że chce mnie zabrać do swego domu!

2. Czego uczy mnie mój dom rodzinny, a czego wstydzić się nie będę w domu w Niebie? Kaznodzieja na moich prymicjach mówił, że w moim domu panują pogoda ducha, humor, śmiech. Można w moim domu żartować. Przyznaję mu rację – potrafi się w moim domu śmiać, podczas wigilii Bożego Narodzenia śpiewa się kolędy przy rozdawaniu paczek spod choinki, jedni z drugich żartują. Nie zdziwię się, że tak samo będzie w domu Ojca w Niebie. Radość zbawionych objawi się w ich uśmiechu. Nie będzie się płakać, ani smucić, gdyż widzenie „na co dzień” Boga, jaki jest Dobry, „zmusza” do radości.

3. W moim rodzinnym domu goście są mile widziani. Ba! Jest wiele osób, które kojarzą nasz dom z życzliwym przyjęciem każdego dnia, o każdej porze. Nie zagłusza tej reguły fakt, że Mój Stryj Franek przyjechał kiedyś bez zapowiedzi o czwartej nad ranem i pies podwórkowy poszarpał mu nogawkę spodni. Mimo gościnności nie pamiętam, żeby lodówka była kiedyś pusta, albo żeby na piwnicznych półkach zabrakło kiedyś bigosu. Nawet jak się skończy domowe ciasto mamy, to w szufladach jest zawsze paczka czekoladowych cukierków czy ciastek. Wydaje się, że kto się dzieli z gośćmi, temu Bóg pomnaża  dobra. Stąd taka naturalna  chęć dzielenia się z każdym, kogo Opatrzność Boża do domu naszego przyprowadzi. Mam nadzieję, że wszyscy zbawieni będą mieli taką samą cechę – ucieszą się każdym, kogo Bóg uzna za godnego życia wiecznego.

4. Nim Mój Tato umarł przed prawie 10 latami każdego dnia powszedniego około godz. 15.30 była w moim domu „godzina kawy”. Szykował ją Tato tuż po godz. 15, a zapraszał na nią budząc z drzemki poobiedniej wszystkich innych. Każdego dnia „ceremonia” była więc taka sama. Nie znudziło mi się nigdy słyszeć w śnie gwizdek gotującej się wody, minuty oczekiwania na przestygnięcie zalanej kawy i to ojcowe „kawa gotowa”. Kocham do dziś ten porządek i kocham pić kawę z mymi bliskimi w domu. Przy tej kawie były i są najciekawsze rozmowy oraz pokazywanie zdjęć. W „godzinie kawy” najłatwiej było i jest  czuć radość, że jesteśmy razem! Moja wyobraźnia nakazuje mi wierzyć, że zbawieni tak samo odczuwają radość z bycia razem, gdy są wołani po imieniu przez Ojca i gdy Ojciec im opowiada różne historie o zbawieniu świata i poszczególnych ludzi. Jak dobrze jest wiedzieć, że po śmierci zamieszkamy razem – z Ojcem i Jego Synem!      

ks. Paweł Barylak SDB




Salezjanie

Towarzysto Salezjańskie Inspektoria pw. św. Wojciecha

ul Św. Jana Bosko 1, 64-920 Piła Tel. 067 352 27 20

Fax 067 352 27 56 , pila@salezjanie.pl