Wtorek, 28 marca 2017 r. imieniny: Anieli, Kasrota, Soni

Nowenna do Maryi Wspomożycielki

Pliki do pobrania

45.1 KB | Pobrań:: 486

NOWENNA - DZIEŃ DZIEWIĄTY

Pocieszenia czciciela Maryi w momencie śmierci

V. Boże wejrzyj ku wspomożeniu memu.

R. Panie pospiesz ku ratunkowi memu.

V. Chwała Ojcu, i Synowi, i Duchowi Świętemu.

R. Jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.

V. Maryjo Wspomożenie Wiernych.

R. Módl się za nami. 

 

1. Jednym z najpewniejszych środków wyjednania dobrej śmierci jest nabożeństwo do Maryi. Maryja w momencie śmierci pociesza swoich czcicieli wspierając ich w ich bólach, pociesza uwalniając z obaw; pociesza napełniając ich serca wspaniałymi słodyczami.

Wiedz, o pobożny chrześcijaninie, że Maryja jest czułą matką, daną nam przez Jezusa w nadmiarze miłości do nas. Zatem towarzyszy nam Ona zawsze z miłością we wszystkich wydarzeniach życia, chroni nas przed wieloma niebezpieczeństwami duszy i ciała. Lecz jeżeli Maryja chroni swoich czcicieli w czasie życia, to Jeszce bardziej ich chroni, gdy są blisko wielkiego kroku w stronę wieczności. Och! Wówczas w należytej mierze Czyni Ona z nimi to, co dobra matka robi ze swym chorym dzieckiem. Owa matka ziemska troszczy się o nie za dnia, czuwa w nocy, głaszcze je, próbuje na wszystkie możliwe sposoby ulżyć jego cierpieniom, a jeżeli by mogła, umarłaby, żeby uratować jego życie. Jeżeli więc tyle troski matka ziemska okazuje choremu synowi, to, co uczyni ze swoimi czcicielami Maryja, najbardziej kochająca, najczulsza matka? Och! Tak, nie tylko duszę, ale jednakowo troszczy się Ona o ich ciało, wspiera ich, pociesza w tym strasznym momencie. Gdyby choroby nie były środkami zbawienia i zasług, gdyby śmierć sama nie była warunkiem koniecznym dla wejścia do Nieba, och! Nie, żaden czciciel Maryi nigdy by nie zachorował, ani nie umarł. To jednak nie może mieć miejsca, ponieważ skoro cierpiał i umarł sam Syn Boży, cierpiała i umarła sama Maryja, to na koniec trzeba, żeby cierpieli i umarli ich czciciele. Jednak śmierć ich jest raczej słodkim snem, wolnym od trudów, pełnym radości.

2. Rzeczy, które mogą niepokoić umierającego są zwłaszcza trzy: grzechy minionego życia; obecne napady nieprzyjaciół; oraz niespodziewane stawienie się przed boskim trybunałem. Te trzy źródła niepokoju nie mogą mieć miejsca u czciciela Maryi. Nie mogą trapić go grzechy minionego życia, ponieważ będąc prawdziwym czcicielem Maryi, wyspowiadał się z nich, a dzięki jej potężnemu wstawiennictwu z pewnością otrzymał przebaczenie. Ona sama objawiła to św. Brygidzie w następujących słowach: «Jeżeli ktoś zgrzeszył, jeżeli z prawdziwą skruchą przychodzi do mnie, jestem gotowa go przyjąć. Nie patrzę na grzechy, które przynosi, lecz jedynie czy przychodzi z dobrą wolą; ponieważ jestem powołana i rzeczywiście jestem Matką miłosierdzia.» Och! Przekonajmy się, że nie bez powodu Maryja jest przez Kościół wzywana jako słodka Dziewica, łagodna i pobożna, o clemens, o pia, o dulcis Virgo Maria; nie bez powodu jest nazywana Ucieczką grzeszników; Refugium peccatorum. Maryja jest tą arką szczęśliwą, w której gdy ktoś się schroni, jak mówi św. Bernard, nie będzie skazany na wieczne potępienie: Arca in qua naufragium evadimus. Nabożeństwo do Maryi, głosi św. Bernard, jest pewnym znakiem wiecznego zbawienia: certissimum signum salutis aeternae[1]. A św. Alfons de Liguori często powtarzał: «Jeśli jestem czcicielem Maryi, jestem pewien Raju.» Cóż więcej? Potęga i dobroć Maryi, jak mówi św. Brygida, jest tak wielka, że otrzymałaby przebaczenie dla samego Lucyfera, gdyby był zdolny zwrócić się do Niej. Czego więc może obawiać się jej czciciel, nawet jeśli był grzesznikiem? Gdyby w momencie śmierci miał jakiś słuszny powód do obaw, Maryja będzie umiała udzielić mu środka do dobrego uporządkowania spraw swej duszy; a jeżeli próżne obawy zaczną opanowywać jego serce, Ona będzie umiała  rozproszyć je  i w ich miejsce wprowadzić najsłodszą ufność. Widziano wielkich grzeszników, jak umierali zadowoleni, jakby za swego życia byli niewinnymi aniołami. A dlaczego? Ponieważ dzięki Maryi powrócili do Boga, potem stali się rzeczywiście jej pobożnymi synami.

Czciciel Maryi nie będzie również trapiony atakami obecnych nieprzyjaciół. To prawda, jak mówi św. Jan Apostoł, że demon przyjdzie do nas w momencie śmierci z wielkim gniewem, wiedząc, że zostało mu mało czasu: descendit ad vos diabolus habens iram magnam, sciens quod modicum tempus habet[2]; ale przy naszym boku znajdzie on Maryję, której obecnością porażony będzie musiał się oddalić. Czciciel Maryi, której w czasie życia, zwykł polecać się, doszedłszy do kresu rzuci się z większą ufnością w jej miłosne ramiona, jak dziecko w ramiona matki. A jeżeli Maryja jest z nami, mówi św. Antonin,  któż będzie mógł wystapić przeciw nam? Och! Tak, na piersi tej kochającej Matki jesteśmy spokojni! Zaśniemy, żeby zbudzić się z Nią w Niebie.

W momencie śmierci nie będzie ciążyć czicielowi Maryi także niespodziewane stanięcie przed boskim Sędzią. Ponieważ Sędzia jest tym samym Synem Maryi, a Maryja jest adwokatem przed boskim trybunałem swoich czicieli: Advocata nostra. Z pewnością Jezus nigdy nie skaże duszy, którą opiekuje się Maryja, jego najdroższa matka.

3. Oddaliwszy zatem od łóżka wszelki powód obaw, jego miejsce zajmie jedynie powód do radości. Tak, Maryja już wtedy w swej miłości potrafi dać swojemu mądremu czcicielowi zasmakować Raju. Nierzadko w momencie śmierci Maryja ma zwyczaj pocieszać swoich czcicieli, ukazując się im widzialnie. Takie jest odczucie św. Bonawentury, św. Karola Boromeusza, św. Alfonsa i wielu innych. że jest to prawdą, a doświadczyli tego m. in. św. Klara, św. Filip Neri, św. Feliks kapucyn, św. Teresa, św. Piotr z Alcantara, św. Jan Boży. Ten ostatni oczekiwał w śmierci z synowskim zaufaniem nawiedzenia Maryi, swej czułej matki, a nie widząc jej pojawienia się, bardzo się trapił, gdy oto Maryja objawia się mu w wizji Raju i mówi do niego: O Janie, nie mam w zwyczaju opuszczać w godzinie śmierci moich czicieli: Ioannes, non est meum in hac hora meos devotos derelinquere. Niedługo potem święty oddawał duszę w ramiona tej, którą za życia tak bardzo kochał[3].

Lecz mimo, że Maryja nie wszystkim swoim czcicielom daje się widzieć naocznie, pewne jest jednak, że znajduje się Ona przy nich w momencie śmierci. Maryja sama następującymi słowami zapewniła o tym św. Brygidę: «Jako Matka kochająca chcę być obecna przy śmierci tych, którzy mi służyli, chcę ich ochraniać, chcę ich pocieszać[4].» Ona daje im odczuć swą bliskość, napełniając ich serca najsłodszymi pociechami. «O ojcze mój, mówił umierając pewien czciciel Maryi, o ojcze mój, o gdybyś wiedział, jakie odczuwam zadowolenie z tego, że służyłem i kochałem wielką Matkę Boga! Nie portafiłbym wyjaśnić radości, którą odczuwam w tym momencie.» Stąd, o chrześcijaninie, zatroszczmy się, byśmy kochali tę niebieską Dobrodziejkę; polecajmy się często jej opiece za życia, a potem bądźmy pewni, że słodką będzie nasza śmierć, a po niej wieczność szczęśliwa.

Praktyka – Przygotuję się do przyjęcia jutro Komunii ku czci Maryi, prosząc ją o łaskę, abym mógł przyjąć w momencie śmierci Sakramenty Święte.

 

Przykład

Mógłbym przytoczyć wiele przykładów, które potwierdzają, jak gorliwa jest Maryja w przychodzeniu z pomocą swoim czcicielom w momencie śmierci. Wybieram jeden z pośród tysięcy, opowiedziany przez św. Alfonsa de Liguori[5]. Adolf, książę Alzacji, po przeżyciu części swego życia w sposób dosyć swobodny, pewnego dnia oświecony łaską Bożą, nawrócił się, porzucił świat oraz jego przyjemności i został zakonnikiem. Często powtarzał, że chce żyć i umrzeć w miłości i w służbie Maryi, Matki Nadziei i Ucieczki grzeszników. Jednak doszedłszy do kresu swych dni, gdy znajdował się w bliskości śmierci, ogarnęło go wielkie przerażenie. Przyszły mu na myśl grzechy minionej młodości, surowość boskiego sądu, i na tę myśl zaczął trząść się, wątpiąc wielce w swoje wieczne zbawienie. Lecz Najświętsza Dziewica, która nie zasypia w czasie niepokoju swoich czcicieli, nie pozostawiła go w tym trudnym stanie. Dlatego w towarzystwie wielu świętych ukazuje się umierającemu, rozwesela go pięknem Raju, i pociesza go tymi słowami: Adulphe mi carissime, morì cur times, meus cum sis? Adolfie, mój najdroższy, jesteś mój, poświęciłeś się mnie, a teraz dlaczego boisz się śmierci? Na ten widok i na te słowa Adolf poczuł, jak jego serca wypełnia się pokojem i radością, próbuje rzucić się na pierś Maryi i w tym akcie miłości wyzionął swoją duszę. Och! Szczęśliwa śmierci! Och! Niech moja śmierć podobna będzie do tej!

 



[1] V. S. Alfonso, Glorie di Maria.

[2] Ap 12.

[3] Ibidem.

[4] V. S. Alfonso, Gl. Di Maria.

[5] V. S. Alf. Gl. di Maria.



odsłon: 1430 | aktualizowano: 2012-05-23 06:27 |
projektowanie stron www szczecin, branding, logo design © 2010 - 2017 - Wszelkie Prawa Zastrzeżone

Towarzystwo Salezjańskie Inspektoria pw. św. Wojciecha

ul. Św. Jana Bosko 1, 64-920 Piła Tel. 067 352 27 20; Fax 067 352 27 56, pcholewa@salezjanie.pl [ Online: 5 os. ]