Wtorek, 28 marca 2017 r. imieniny: Anieli, Kasrota, Soni

Nowenna do Maryi Wspomożycielki

Pliki do pobrania

45.6 KB | Pobrań:: 427

NOWENNA - DZIEŃ ÓSMY

Czcić Jezusa w Najświętszym Sakramencie w uroczystościach, w procesjach, towarzysząc Św. Wiatykowi i w nawiedzeniach kościoła

V. Boże wejrzyj ku wspomożeniu memu.

R. Panie pospiesz ku ratunkowi memu.

V. Chwała Ojcu, i Synowi, i Duchowi Świętemu.

R. Jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.

V. Maryjo Wspomożenie Wiernych.

R. Módl się za nami. 

 

1. Aby uczcić Jezusa w Najświętszym Sakramencie Kościół Święty celebruje w ciągu roku wielkie święta, jak to Wielkiego Czwartku, a zwłaszcza Corpus Domini z oktawą, a także Nabożeństwo Czterdziestogodzinne. W tych dniach stara się uczcić swego niebieskiego Oblubieńca oraz chciałby oddać mu całą cześć i chwałę, które się Jemu należą. Ale jako matka litościwa zaprasza on wszystkich swoich synów, aby zechcieli się do niego przyłączyć, aby większy był dar, który pragnie oddać Boskiemu Majestatowi, wystawionemu w tym Dostojnym Sakramencie. Kościół przyozdabia w tych dniach świątynie i ołtarze najbogatszymi ozdobami; pali najlepsze kadzidła; pomnaża świece i lampy. Jednak wie, że dla Jezusa najpiękniejszymi ozdobami są dusze w stanie łaski, najmilszymi kadzidłami są ich modlitwy, świecami i lampami najjaśniejszymi są serca bijące miłością do Jezusa. Ponadto, o chrześcijaninie, żebyśmy odpowiedzieli na matczyne pragnienia i zaproszenia Kościoła Świętego, musimy złączyć się w czczeniu Jezusa w najlepszy z możliwych dla nas sposobów, i pokazać, jaką czcią i miłością jest wypełnione nasze serce względem Niego. Uroczystości Najświętszego Sakramentu są dla Jezusa tym, czym dla ziemskich książąt są święta. W czasie świąt jakiegoś księcia na ziemi przygląda się on, co robią jego dobrzy poddani; zwraca uwagę na akty czci, które mu oddają. Radość i entuzjazm ukazuje się między nimi zwłaszcza w Stolicy i wokół królewskiego pałacu. A czy my ze swej strony uczynimy mniej dla Jezusa, Króla królów, Księcia Niebios, naszego przyjaciela, naszego brata, naszego ojca? Byłoby to zbyt wielkie uchybienie i zbyt haniebne dla chrześcijanina, zbyt bolesne dla serca Jezusa Kochającego.

Stąd w te uroczyste dni udajmy się na adorację przed jej tronem, a rankiem postarajmy się pójść tam, aby przyjąć Go do naszego serca dzięki Komunii Świętej.

2. Poza uroczystościami są inne okoliczności, w których jest możliwość uczczenia Jezusa w Najświętszym Sakramencie; kiedy odbywają się uroczyste procesje, lub gdy niesie się Wiatyk do chorych. Dobry chrześcijanin winien zatem wzbudzać w sobie gorliwość, żeby Mu towarzyszyć i stworzyć Mu orszak. Tak, towarzyszmy Mu chętnie w procesjach, które są Jego triumfem na tym świecie i łączmy się nabożnie z aniołami, którzy tworzą Jego koronę. Udajmy się też, żeby Mu towarzyszyć, gdy On pełen dobroci, dzięki rękom swoich sług jest niesiony, by nawiedzić swoich chorych przyjaciół, pocieszyć ich w mękach, wspomóc w wielkim przejściu do wieczności[1]. W jakimś królestwie, ci, którzy są przeznaczeni do towarzyszenia księciu w jego podróżach, w jego wizytach, czują się wielce uhonorowani. Dlaczego nie uczynimy podobnie z Królem Niebios? Naśladujmy dwóch uczniów z Emaus. Oni towarzyszyli Jezusowi przez dobry kawałek drogi, podtrzymując z nim święte rozmowy, słuchając uważnie i z przyjemnością jego słów, chociaż go nie rozpoznali. Czego by oni więcej nie uczynili, gdyby Go już od początku odkryli, jako swego dobrego Mistrza[2]? Ci, którzy pobożnie towarzyszą Jezusowi w Najświętszym Sakramencie już teraz naśladują chwalebny chór Dziewic, widziany przez św. Jana, który w Niebie idą za boskim Barankiem gdziekolwiek idzie: sequuntur Agnum quocumque ierit[3].

3. Lecz nie wystarczy okazywać się czcicielami Jezusa w Najświętszym Sakramencie w Jego uroczystości, towarzysząc Mu, kiedy wyrusza z błogosławieństwem naszych domów, lub pocieszać chorych. Musimy podobnie iść, aby uczcić Go w kościołach, gdzie w dzień i w nocy nas oczekuje. Mógł On pozostać jedynie obecny w Hostii podczas Mszy Świętej, bądź w akcie, gdy idziemy przyjąć Go w Komunii; ależ nie, zechciał przebywać nieustannie w naszych kościołach, abyśmy jak wobec czułej matki mogli ubiegać się pod Jego ramię, jeżeli to możliwe, w każdym momencie; On udziela wam wspomnianych łask; chce pociągnąć was swoją miłością na ziemi i mieć nas następnie ze sobą w Raju. Przychodźmy zatem często nawiedzać Go. Przyjaciele światowi spotykają się nierzadko całymi dniami zadowoleni z siebie, a czasami tracą całe dni, żeby przebywać ze sobą. A dlaczego nie znajdziemy jakiejś godziny w ciągu dnia, by zatrzymać się z najlepszym z przyjaciół? Och! Jak słodkie jest towarzystwo Jezusa! Najlepiej doświadczyli tego Maryja i Józef. W towarzystwie Jezusa cieszyli się Rajem; a przeciwnie, zanurzyli się w przykre opuszczenie podczas trzech dni, w których był on przed nimi ukryty: Ecce, mówi do Niego Maryja, pater tuus et ego dolentes quaerebamus te[4]. Któż może wyrazić pełną radość, której doświadczył św. Jan na Ostatniej Wieczerzy, gdy w towarzystwie Jezusa, a raczej blisko Niego, mógł położyć swą głowę na jego boskiej piersi, jak dziecko na piersi swej matki?[5] Tak podobną jest radość, którą się doświadcza z czułego towarzystwa Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. Faktycznie, wszyscy święci zawsze znajdowali najwykwintniejsze pocieszenia. Św. Alojzemu Gonzadze z uwagi na jego delikatne zdrowie, zabroniono przebywania przed Najświętszym Sakramentem. Święty młodzieniec okazywał posłuszeństwo; jednak, gdy musiał przechodzić przed Najświętszym Sakramentem odczuwał tak silne przyciąganie, żeby się zatrzymać, że był zmuszony wypowiedzieć taką modlitwę: O Jezu, pozwól mi iść, pozwól mi iść. Św. Franciszek Ksawery, będąc w Indiach, spędziwszy dzień na pomocy duszom, spędzał potem większą część nocy przed Najświętszym Sakramentem, gdzie odzyskiwał siły, a nawet przedsmak Raju. – To samo robił św. Jan Franciszek Regis, który napotykając czasami zamknięte drzwi kościoła pocieszał się trwając na klęczkach przed drzwiami, również na mrozie, na wietrze i podczas deszczu. – Ile dobrych dusz, także dzisiaj, odczuwa najsłodszą przyjemność w przebywaniu godzinami przed Najświętszym Sakramentem! Któregoś dnia zapytano pewnego pobożnego młodzieńca, dlaczego tak często udawał się do kościoła i spędzał tam większą część rekreacji? On odpowiedział: «Skoro w kościele jest Jezus, to znajduje się w nim Raj; dlatego kocham bardziej przebywać w Raju niż gdzie indziej[6].» Och! Tak, Jezu mój, razem z Maryją Wspomożycielką będziesz od teraz moim jedynym Dobrem, jedyną Słodyczą.

Praktyka – Pójdę potowarzyszyć nabożnie Najświętszemu Sakramentowi, i często nawiedzać go w kościołach.

 

Przykład

Imię Maryja Wspomożycielka rozbrzmiewa już chwalebnie w najdalszych krajach. Chiny są jednym z nich. Wydaje się, że Bóg naprawdę pragnie przyciągnąć do siebie świat cały poprzez cuda zdziałane na rzecz niewierzących, za wstawiennictwem swej boskiej Matki. Oto, co czytamy w Muzeum Misji Katolickich w Turynie[7]: «Najświętsza Dziewica zawsze przychylna temu, kto się do niej modli, ukazuje, że bardziej ceni sobie, gdy jest wzywana pod wezwaniem Maryi Wspomożycielki. Oto dwa fakty, które pokazują jak potężne jest wstawiennictwo Maryi, wzywanej pod tym tytułem. Pewna chrześcijańska kobieta miała od długiego czasu sparaliżowane ramię, zastosowała wszelkie środki, przepisane przez lekarzy, jednak bez żadnego skutku dla zmniejszenia choroby. Poprzedniego roku, podczas otwarcia kaplicy Zoo-Sai, mąż tej biednej chorej udał się w jej intencji z pielgrzymką, podczas gdy ona rozpoczynała w domu nowennę z tą samą intencją. Jej nadzieja nie została zawiedziona, ponieważ na zakończenie owych dziewięciu dni poczuła się natychmiast lepiej i w krótkim czasie natychmiast wyzdrowiała. Inna chrześcijanka od wielu tygodni nie mogła już przyjmować żadnego pokarmu. W miesiącu maju udała się z pielgrzymką ku czci Maryi do kaplicy Zoo-Sai i zaledwie wzięła udział we Mszy Świętej i przyjęła Komunię, odzyskała utracone siły i mogła posilić się obficie. Od tej pory jej stan poprawiał się z dnia na dzień, aż mogła następnie cieszyć się wspaniałym zdrowiem[8].

 



[1] Uzyskaj odpust 7 lat i 7 postów 40 dniowych, dla tego, kto towarzyszy nabożnie Najświętszemu Wiatykowi  ze świecą lub świeczką zapaloną; 5 lat i tyleż postów 40 dniowych  kto mu towarzyszy bez świecy; oraz 3 lat, dla tego, kto słusznie przeszkodzony  wysyła inną osobę w swoim zastępstwie  ze świeczką lub świecą zapaloną. Wswzystkie te odpusty mogą uzyskać wierni zmarli za zezwoleniem Benedykta XIV.

[2] Łk 24.

[3] Ap 14.

[4] Łk 2.

[5] J 13.

[6] Vita del giovane Saceardi Ernesto. Letture Catt. anno XVI, fasc. 9.

[7] N. 48, anno XII, 88 novembre 1869.

[8] V. Apologista, n. 10, an. 12.



odsłon: 1391 | aktualizowano: 2012-05-22 08:39 |
projektowanie stron www szczecin, branding, logo design © 2010 - 2017 - Wszelkie Prawa Zastrzeżone

Towarzystwo Salezjańskie Inspektoria pw. św. Wojciecha

ul. Św. Jana Bosko 1, 64-920 Piła Tel. 067 352 27 20; Fax 067 352 27 56, pcholewa@salezjanie.pl [ Online: 6 os. ]