loading...

Piątek XXVIII tygodnia okresu zwykłego | Wspomnienie obowiązkowe Św. Jana Kantego | czytania na dziś

Imieniny: Ireny, Kleopatry, Witalisa

Salezjanie

Zamknij wpis

Od dzisiaj nowy błogosławiony Współpracownik Salezjański!

W dniu dzisiejszym, tj. w niedzielę 29 kwietnia b.r. w Rzymie, w bazylice św. Pawła za Murami, odbędzie się beatyfikacja prof. Giuseppe Toniolo (1845-1918), wybitnego włoskiego ekonomisty i socjologa, działacza włoskiej Akcji Katolickiej, organizatora katolickich Tygodni Społecznych we Włoszech. Żył w czasach Księdza Bosko, którego poznał osobiście, a następnie z jego rąk odebrał dyplom Współpracownika Salezjańskiego.

Papież Paweł VI wydał 14 czerwca 1971 dekret o heroiczności cnót Giuseppe Toniolo, przypisując mu tym samym tytuł czcigodnego. 14 stycznia 2011 papież Benedykt XVI pozwolił Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych na promulgację dekretu dotyczącego cudu przypisywanego wstawiennictwu czcigodnego Giuseppe Toniolo. Za wstawiennictwem kandydata na ołtarze uzdrowiony został 38 letni mężczyzna - Francesco Bortolini z Pieve di Soligo, którego stan, po upadku z dużej wysokości, lekarze uznali za beznadziejny. Wspólnota parafialna poprosiła w modlitwie o pomoc Giuseppe Toniolo. W jakiś czas potem mężczyzna wyzdrowiał (http://pl.wikipedia.org/wiki/Giuseppe_Toniolo).

W 1878 r., poślubił Marię Schiratti, z którą miał 7 dzieci (3 zmarło przedwcześnie, później zmarła także córka Emilia, która została siostrą klauzurową). Wraz z małżonką troszczył się gorliwie o życie duchowe rodziny: codzienna wspólna modlitwa i krótkie rozważanie Słowa Bożego na rozpoczęcie dnia oraz codzienna Eucharystia, wieczorem błogosławieństwo dla całej rodziny. W niedzielę dłuższe zatrzymanie się i wspólna medytacja nad niedzielną Ewangelią. Pomimo wielu zajęć zawodowych (wybitny profesor socjologii) i społecznych, sporo czasu spędzał ze swoimi dziećmi na rozmowach, zabawie, czytaniu wesołych książek i uczestnicząc w przedstawieniach teatralnych.

Przedstawiamy poniżej piękny list, który Giuseppe Toniolo napisał do swojego syna Antoniego z okazji egzaminu magisterskiego. Można go śmiało nazwać małym traktatem duchowości katolickiego ojca:

 

List Sługi Bożego Giuseppe Toniolo do syna Antoniego.

 

Mój Drogi Antoni,

Nie chciałeś, żebym o tej godzinie asystował przy Twojej ostatniej próbie magisterskiej, kończącej się dziś pozytywnym wynikiem, który przypieczętowuje Twoją karierę uniwersytecką. I dobrze; była to sprawa delikatna, tak dla Twoich profesorów,  jak i dla mnie. Podczas gdy oczekuję z niecierpliwością na końcowy wynik, kieruję do Ciebie za pomocą listu (który może przynajmniej wirtualnie zechcesz zachować w Twoim sercu) jedno słowo więcej mojego ojcowskiego ducha, w momencie z pewnością uroczystym dla Twojego życia. Ani ja, ani Ty, nie jesteśmy przejęci, gdyż ta przemijająca chwila jest przejściem do tego jutra, które przedstawia, jak to się mówi, skok w ciemność! Mówimy, jak myślę, z jednakową wiarą, że jest to skok w ramiona Opatrzności.  A są to wielkie ramiona! Żadnego przerażenia, dzięki Bogu, z tego powodu. Uważam raczej, że potrzebujesz, musisz, zebrać nici myśli, która musi połączyć  ten pierwszy „iatus” [okres] Twojego życia z drugim.

Ufam, że możesz być zadowolony z Twoich studiów w wybranej gałęzi [wiedzy]; a jeszcze bardziej, jeśli je będziesz tutaj kontynuował ze świadomością wypełniania Twojej małej misji oraz z czystą intencją [oddawania] chwały Bogu. Może to właśnie drogą naturalnych nauk pozytywnych podoba się dziś Opatrzności przyprowadzić do wiary, pośród licznych alternatywnych aberracji, [spowodowanych] wieloma zdobyczami. Nie trać tego nigdy z pola widzenia. Jednak w celu ominięcia tych błędów i by dalej kroczyć za wspominanymi zdobyczami [należy pamiętać, że] same problemy naturalne, z uwagi na ich manifestacje fenomenologiczne, przynależą pełnoprawnie do pozytywnych nauk obserwacyjnych, natomiast z uwagi na ich wewnętrzną naturę oraz z pierwszych i ostatnich powodów, owe problemy przynależą zawsze do filozofii, która ze swej strony wyciąga dłoń do pewnego respektu wobec prawd wiary. Nie podzielaj zatem nigdy pogardy, którą naturaliści często żywią do metafizyki i religii; jest to uprzedzenie, przeciwko któremu wielcy uczeni często protestują; lecz krocząc szeroko po polu obserwacji fenomenologicznej, miej zawsze mądre staranie, żeby nigdy nie obrazić ewidentnych prawd filozoficznych, ani religijnych (które są autorytatywnie zdefiniowane). Jest to naukowa ostrożność, która zmierza do poszerzania, a nie ograniczania i oddzielania panowania prawdy, w której umysł i sumienie odpoczywają. I uczynię krok dalej. Studia staną się zatem Twoim zawodem. I dobrze wiesz, jak mnie to cieszy, że kontynuujesz moją karierę zawodową. Jednak podeszły w latach, lecz jeszcze nie na duchu, mówię Ci, że dla studiów nie możesz zapomnieć o dominujących dziś problemach życia praktycznego, zwłaszcza społecznego, i że wchodzą [one] jawnie w plany Opatrzności, aby za pomocą tej drogi obecne pokolenia przywołać do Boga. Poświęć im zatem drugą i uzupełniającą część Twej aktywności; lecz kontynuując w jakiejś mierze dzieło zainicjowane aż dotąd, nie bądź na owe problemy obojętny. Stąd musimy z tego programu społecznego uczynić jakby część naszych obowiązków jako katolików, ponieważ Kościół ten program uczynił swoim; oraz pragnie kierować nim dla zbawienia ludu i dla rewindykacji cywilizacji chrześcijańskiej. Jednak i w tym postanowieniu, żeby być konsekwentnym oraz przezwyciężając zastrzeżenia, sprzeczności i niebezpieczeństwa (które sam znasz), nie rezygnuj nigdy z wielkiej ufności i wierności wobec papiestwa; również w aktywności społecznej.

I to nie tylko, jak powiedzieliśmy, a dobrze o tym wiesz, tam, gdzie poparte jest ono autorytetem nieomylności (w sprawach wiary, moralności i generalnej dyscypliny), lecz również  w praktycznych normach wytycznych i  w dyscyplinie przejściowej, wobec których także musimy być posłuszni, na podstawie autorytetu rządzenia i zarządzania Kościoła, w tym, co bezpośrednio służy religii i jej celom. I wierz mi także, drogi Antoni, że chociaż w pewnych rozczarowaniach, których doświadczamy, w pewnych niezgodach, nad którymi ubolewamy, determinującą rolę odgrywa czynnik ludzki, to jednak spora część dolegliwości spowodowana jest tym, że pod wpływem krytycyzmu i niespokojnych czasów nie wszyscy zachowaliśmy pełną uległość wobec Kościoła w oddawaniu się kierownictwu jego wskazaniom, których często jasno nie rozumiemy, jednak Kościoła, który poprzez owe ludzkie niedoskonałości, odnosi się do boskiej mądrości i autorytetu; który zawsze, także w rzeczach zewnętrznych i drugorzędnych, premiuje nasze posłuszeństwo.

Wszystko to, to jednak zbyt mało, jeśli nie zostanie oparte na tym, co nadaje wielkość, trwałość i płodność całej reszcie. I zrozum, że chcę mówić o osobistej postawie chrześcijanina, który wierzy w Boga i na pierwszym miejscu i maksymalnie służy mu w życiu prywatnym. Również Ty słyszałeś o walkach i niebezpieczeństwach życia wewnętrznego, i, dzięki Bogu (łaska jest naprawdę nieoceniona) ufam, że nie będziesz się zbytnio martwił wynikiem tych intymnych bitew. A dlaczego? Ponieważ (wyznasz mi to pewnie z wielką przyjemnością) nigdy nie opuściłeś drogi pobożności. A to jest zaprawdę nasz pierwszy i najwyższy obowiązek, który zwraca się bezpośrednio do Boga, naszego Stworzyciela, Odkupiciela, Dobroczyńcy, którego jesteśmy dłużnikami za wszystko i od którego mamy prawo i powody oczekiwać wszystkiego. Och! Proszę Cię, na ile może ojcowskie serce, które inspiruje się na nieskończonym ojcostwu Boga, nie zwalniaj i nie stawaj się letni w życiu pobożności; nie stygnij zawłaszcza w korzystaniu z Świętych Sakramentów; trwaj w nich, o ile to możliwe i podoba się Bogu, także więcej i lepiej niż obecnie. Tutaj znajduje się skarb naszej godności i naszej radości duchowej; tu gwarancja i miara wszystkich życiowych sukcesów. Ponadto, im bardziej od teraz namnożą się również u Ciebie życiowe walki, tym bardziej trzymaj się blisko tych źródeł łaski, które także w życiu zewnętrznym i praktycznym są źródłem siły, mądrości, radości. Nie zapominaj o tym nigdy; w Tobie i poza Tobą postaw za cel Twej egzystencji ”il quaerìte primum regnum Dei” [na pierwszym miejscu Królestwo Boże] oraz staraj się go szukać i strzec z pobożnością, a zobaczysz, jak się upiększa cała scena tego świata, jak sublimują się wszystkie uczucia naszego serca, jak się uzupełniają wszystkie gorzkości tego kroczenia w społeczeństwie, jak szybko nadchodzą i upewniają się wszystkie sukcesy tych bitew w celu zdobycia przyszłości.

Umiej zawsze w Bogu poszukiwać, dostrzegać i smakować radości przyszłej rodziny, postępów Twoich poszukiwań naukowych oraz rozwiązywania kwestii społecznych; prognoz przyszłej demokracji, rewindykacji ojczyzny oraz jej wielkości, postęp cywilizacyjny za pośrednictwem Kościoła; wszystko to, co tworzy (ja o tym wiem i tym się cieszę) nasz wspólny ideał. Niech to wynurzenie ojcowskiego wzruszenia nie będzie niepotrzebnym, najdroższy mój Synu, uczyniłem i powtórzyłem je dziś dla Ciebie, ponieważ mam nadzieję, że pamiętny dzień, w którym je dokonałem,  spisując na tych stronicach, uczyni je bardziej miłym Panu i bardziej skutecznym dla Twojego serca, dobry i kochający Synu.

W zgodzie z tym jak i we wszystkim Mama.

Ojciec

Piza, 1° lipiec 1904

opr. i tłum. z j. włoskiego: Ks. Adam Popławski SDB






Salezjanie

Towarzysto Salezjańskie Inspektoria pw. św. Wojciecha

ul Św. Jana Bosko 1, 64-920 Piła Tel. 067 352 27 20

Fax 067 352 27 56 , pila@salezjanie.pl