Wyniki wyszukiwania dla:

Aleksandrów Kujawski: rodzice dzieciom, czyli niezwykłe doświadczenie teatru

„Może zrobić teatr?” Jak pomyśleli, tak zrobili. W piątkowe popołudnie, 8 października 2021 roku, rodzice uczniów kl. V B Salezjańskiego Kolegium Kujawskiego w Aleksandrowie Kujawskim na deskach sceny szkolnej auli wystawili „Kopciuszka”.

Ten prezent od rodziców dla dzieci koordynowała w charakterze reżysera wychowawczyni klasy p. Agnieszka Szymańska, która dzieli się swoimi przemyśleniami dotyczącymi tej inicjatywy.


„Wszyscy dorośli byli kiedyś dziećmi (choć niewielu z nich o tym pamięta)”

Antoine de Saint – Exupery

To będzie sztuka z udziałem dorosłych? – pomysł zaangażowania rodziców w roli aktorów do przedstawienia pt. „Kopciuszek” wg Jana Brzechwy wywoływał zdziwienie i niedowierzanie. Powołanie grupy „Boskie Deski 2” to koncept odważny, karkołomny, choćby dlatego, iż jego realizacja z pewnością wykracza poza obowiązki wychowawcy, a wymaga solidnego zaangażowania. Ponadto praca z dzieckiem a z dorosłym człowiekiem – już ukształtowanym, o określonych umiejętnościach i dysponującym ograniczonym czasem, to zupełnie inne rodzaje doświadczenia, i tak w tym drugim wyzwaniu obie strony – i ja jako reżyser, i rodzice – aktorzy, stawialiśmy pierwsze kroki po nieznanym grząskim terenie.

Z drugiej strony to właśnie sztuka Melpomeny, potrafi już od czasów starożytnych spełniać role wychowawcze, a w tej funkcji może mieć charakter intelektualny, moralny, estetyczny, kompensujący, terapeutyczny w zależności od rodzaju przeżycia, jakiemu ulegają odbiorcy. Ważna terapeutyczna funkcja teatru sprawiała, że widzowie przeżywali podczas oglądania tragedii – katharsis, wewnętrzne oczyszczenie. Teatr zatem od dawna był obecny w szkole i jest też moją ulubioną formą przenikania do młodych umysłów. Ze względu na swoje wielorakie oddziaływanie ma szczególne znaczenie w takim miejscu, jak szkoła, gdzie może wpływać na rozwój wychowanków na wiele sposobów: kształtowanie wrażliwości estetycznej, sprawności intelektualnej, otwarcie na kontakt ze sztuką, rozbudzanie ciekawości świata, odczytywanie symboli, budowanie więzi między widzami a bohaterami. Teatr kształtuje postawy młodych ludzi, uczy odróżniania wartości, wspiera kreatywność, poczucie odpowiedzialności za cały zespół uczestników i wspólne dzieło. Dziecko łatwo identyfikuje się z bohaterami, doświadcza lekcji empatii. Teatr pomaga mu rozładować napięcie emocjonalne oraz rekompensuje braki rzeczywistości, wzbogaca wewnętrzny świat dziecka. Sceniczne przeobrażenie się w kogoś innego sprawia, iż młody aktor nabiera zaufania do siebie i poznaje własne możliwości. Twórcze działania sprzyjają budowaniu własnej tożsamości, „porządkowaniu świata” zewnętrznego i określeniu wobec niego siebie.[1]

„Ci chłopcy potrzebują szkoły i pracy. Trzeba im stworzyć takie warunki, by naprawdę mogli być dziećmi”[2] – w szkole salezjańskiej, której przyświecają ideały ks. Bosko także istotną rolę pełni teatr jako narzędzie wychowawcze. Wpisuje się on w pedagogię radości, służy tworzeniu środowiska entuzjazmu, ma pomagać wychowankom w przyjmowaniu prawd wiary, bo tłumaczy dogmaty, posługując się językiem obrazu. Teatr ks. Bosko ma rozweselać, bawić i instruować. Pierwsze przedstawienie wystawione na Valdocco w 1874 r. miało charakter komediowy i nosiło tytuł „Kapral Napoleona”. W Oratorium chłopcy mogli oglądać skecze, farsy, pantomimy, przedstawienia kukiełkowe przygotowywane przez Carlo Tomatisa. A w 1851 r. uruchomiono przenośną scenę, w ten sposób zapoczątkowano tradycję teatralną wśród wychowanków księdza. We wspomnieniach ks. Giulio Barberisa na temat założeń księdza Bosko („Cronachette”) widnieje następujące zdefiniowanie funkcji teatru: jest szkołą świętości, ubogaca intelektualnie wychowanka, uczy go przezorności w codziennym życiu, pomaga dogłębnie zrozumieć ludzi, rozbudza w młodych radość, którą żyją na wiele dni przed przedstawieniem, w jego trakcie i wiele dni po nim, rozbudza więzi łączące wychowanków z dziełem salezjańskim, polaryzuje wokół dobra myśli wychowanków, przyciąga do domów salezjańskich wciąż nowych wychowanków.[3]

Te założenia z pewnością mają swoje odniesienie do naszej pracy przy przedstawieniu. Przekaz moralny baśni o Kopciuszku rozbrzmiewa słowami: „pracowitość, skromność, czystość i uroda, to cechy za które musi być nagroda”. W pracy z dorosłymi początkującymi aktorami ważny był cel nadrzędny, który przyświecał nam wszystkim – uśmiechy na twarzach dzieci, które widzą mamę, tatę w nietypowych humorystycznych rolach. Ba! Dorośli przecież kochają się śmiać i doskonale pamiętają, że też kiedyś byli dziećmi. To szczególne zaproszenie do świata baśni, gdy płynie od ukochanego autorytetu. I w ten sposób przestrzeń szkolna obarczona emocjami o różnym charakterze, staje się za sprawą Mamy w przerysowanym stroju „brzydkiej siostry” i za sprawą Taty w paradnej czapie ochmistrza – przestrzenią oswojoną, miejscem bezpiecznym i bliskim. Fikcyjny baśniowy świat zaspokaja tęsknotę za magią u dorosłego, i u dziecka, w ten sposób podróż do krainy czarów staje się wspólnym udziałem. Dziecko zyskuje wiarę w siebie i sens świata, w którym żyje. Dzięki temu utrzymuje równowagę psychiczną potrzebną do funkcjonowania w rzeczywistości.

Gdy zapytałam rodziców, co im dał udział w projekcie, okazało się, że sam proces powstawania sztuki, to czas równie cenny, co efekt pracy. Każdy przystąpił do dzieła z myślą o innych potrzebach, które teatr, nawet w wydaniu amatorskim, może zaspokoić – doświadczenie wspólnego śmiechu, nabranie dystansu do siebie poprzez wcielenie komiczne i trywialne, forma odskoczni od trudnego dnia codziennego, odprężająca forma spędzania czasu i wzajemne poznawanie się rodziców w zespole wychowanków, doświadczenie tego, na co w czasach dzieciństwa brakowało odwagi, satysfakcja z tego, że „urośli” w oczach dzieci, potwierdzili własną wartość przez odkrycie w sobie nowych talentów i śmiałości scenicznej.

Co dał mi, jako wychowawcy, czas spędzony z grupą rodziców? Zależało mi, żebyśmy poznali się wzajemnie („teatr pomaga dogłębnie zrozumieć ludzi”), zbudowali przychylność i więź, która podkreśli naszą obopólną odpowiedzialność wychowawczą. Nauczyciel i rodzic – każda z tych ról oznacza człowieka „z krwi i kości”, z jego jednostkowymi pasjami, emocjami, wrażliwością i założeniami pedagogicznymi. Gdy będą mówić jednym głosem i wspierać wzajemnie swoje działania, w atmosferze zaufania, stworzą uczniowi komfortowe warunki rozwoju. Pedagogizacja rodziców jest nieodłącznym elementem pracy wychowawcy we współczesnej szkole, co oznacza również potrzebę poznania środowiska rodzinnego dziecka. Euforia, o której mówił ks. Bosko, stworzona wokół wspólnego zadania rzeczywiście udzieliła się całej grupie.

„Teatr powinien być instrumentem, który rozwija dziecięcą wyobraźnię”. Nie trzeba budować wiernej w szczegółach dekoracji, komplikować przesadnie fabuły, ale „nieustannie zabiegać o atencję odbiorcy”[4]. Widownia i scena inaczej niż w dorosłym teatrze nie potrzebują wyraźnej granicy. Z tym zadaniem, stworzenia „teatralnego placu zabaw” rodzice poradzili sobie doskonale. Cieszę się, że grupa „Boskie Deski 2” planuje dalsze występy, także o charakterze charytatywnym.

                                                                                   *

Przyszedł do nich i powiedział: „Co za radość! Najdrożsi! Znaleźliśmy oratorium! Będziemy mieli kościół, szkołę, podwórze, gdzie będzie można skakać i grać”.[5]

A może nawet własny teatr…

Agnieszka Szymańska
fot. ks. Grzegorz Gruba SDB


[1] Iwona Pikoń, Wychowawcza, edukacyjna i terapeutyczna funkcja teatru, http://www.zssrzyki.um.andrychow.pl/zssrzyki/nauczyciele/publikacje/WYCHOWAWCZA_%20I_TERAPEUTYCZNA_FUNKCJA_TEATRU.pdf
[2] Teresio Bosco, Spełniony sen, Warszawa 1988, s. 147
[3] Ksiądz Bosco i teatr, https://www.janbosko.szczecin.pl/1/strony-111/ks_bosko_i_teatr.htm
[4] https://www.encyklopediateatru.pl/ksiazka/468/pdf
[5] Teresio Bosco, op.cit., s. 200


Podziel się tym wpisem: