Wyniki wyszukiwania dla:

Licheń: Marzenia nie kosztują

Trzeci dzień XIV Kapituły Inspektorialnej PLN obfitował w wiele głosów, które próbowały odpowiedzieć na pytanie „Jacy salezjanie dla młodzieży i świeckich dzisiaj według Kapituły Generalnej 28”? Czego one dotyczyły? O tym mówi poniższa relacja obserwatora XIV KI.

Potocznie marzycieli uważa się za niewiarygodnych ludzi. To niby tacy, co żyją tylko z głową w chmurach, oderwani od rzeczywistości, zamknięci we własnym świecie, z jakimś takim nieobecnym uśmiechem na twarzy. To jednak nieprawda. Przekonali się o tym niejednokrotnie salezjanie. Przecież tak wiele razy okazywało się, że to właśnie ludzkie marzenia były tym, co przychodziło jako Boże natchnienie. Sen ks. Bosko z 9. roku życia dał początek wielkim sprawom. A ich rozwój zaczynał się od marzeń.

Kolejny dzień Kapituły Inspektorialnej był poświęcony marzeniom. I chociaż nikt tego tak wprost nie nazwał, to jednak tak w istocie było. I różne to były marzenia. Niektóre już się spełniły, inne dotyczyły przyszłości, może nawet bardzo dalekiej przyszłości. Jeszcze inne muszą się zacząć. To był dzień marzycieli, którzy jednak bardzo mocno stąpają po ziemi i zachowują kontakt z rzeczywistością.

Pierwsze marzenie to opis nowego centrum młodzieżowo-parafialnego w Rumi przy parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. Projekt prezentował ks. Zbigniew Hul SDB, dyrektor wspólnoty. Bardzo podobało mu się to marzenie, dużo się uśmiechał. I nie była to historia, która wydaje się być niemożliwa. Być może to marzenie zacznie nabierać wyraźnych rysów, wydobywać się zza mgły wyobrażeń.

Do realizacji kolejnych marzeń potrzeba kilku ważnych cech. Wymagana jest pracowitość, konsekwencja, nakłady ludzkich możliwości, pasja, zacięcie w katechezie, poszukiwanie nowych form. Potrzeba bycia. Potrzeba marzyć o marzeniach. Dyskusja dotyczyła różnych form duszpasterstwa młodzieżowego. Mówiono o ministrantach czy Oazie.

Kilkanaście lat temu młodzi salezjanie, którzy odwiedzali dzieła Zgromadzenia we Włoszech także zaczęli marzyć. Widzieli dobre, wspierające struktury, potężną infrastrukturę, boiska, a na nich młodzież i salezjanów. Od takich marzeń rozpoczęła swoją działalność Salezjańska Organizacja Sportowa – SALOS. Marzenie się spełniło. Teraz jest wołanie, by pomagało spełniać sportowe marzenia większej ilości dzieci i młodzieży z różnych środowisk.

Jakie marzenia miał ks. Kazimierz Lewandowski SDB, gdy zaszczepiał Ruch Światło-Życie w Inspektorii Pilskiej? Chyba już trudno się dowiedzieć. Obecni odpowiedzialni za Oazę marzą o rozwinięciu domu w Swobnicy jako Centrum Oazy. To marzenia, które zawierają nutę obaw. Czy będzie miał kto realizować te piękne myśli…

Pojawiają się także marzenia, które są spełnione. To nieprawda, że tak się nie dzieje. Salezjański Dom Królowej Pokoju jest tego najlepszym przykładem. Podobnie Ruch Wojowników Maryi. I to ważne. To nie tylko spełnienie marzeń. To też pomoc w przywracaniu marzeń.

Było także wezwanie do podejmowania marzeń. Ważnych, twórczych, odpowiedzialnych. Ale jednak konkretnie zlokalizowanych. Potrzeba pięknych, odważnych i charyzmatycznych pomysłów, by kiedyś stanąć w Lądzie czy Łomiankach i móc powiedzieć: „Po raz kolejny w tym miejscu spełniły się marzenia salezjanów”.

To był także czas weryfikacji marzeń. Niektórych bardzo osobistych, innych odważnych, z rozmachem, jeszcze innych subtelnych, delikatnych, ale ważnych. To był także czas cieszenia się marzeniami tych, których świat jest bardzo różny od znanego zza okna. Marzenia o Gruzji, Rosji i Szwecji mają swój wyjątkowy styl i smak.

Sen ks. Bosko trwa nadal. Jego marzenie się spełnia. Tylko dzięki Bożemu natchnieniu i działaniu Opatrzności. To był dzień marzycieli. Szczerych, zatroskanych, dzielnych, którzy chcą chodzić nogami po ziemi, a głową być w niebie. Na koniec długiego dnia odbył się koncert o ks. Bosko w wykonaniu Chóru Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Wrażenia? Marzenie…

dk. Grzegorz Chmieliński SDB, obserwator XIV KI
fot. ks. Krzysztof Tomeczkowski SDB


Podziel się tym wpisem: