Rumia: kilka słów z prenowicjatu
Nie możemy pojąć, że minęło już ponad pół roku, odkąd tu jesteśmy. Wydarzyło się już tyle, że spokojnie moglibyśmy napisać o tym książkę, ale po kolei.
Nasz standardowy dzień zaczynamy rano modlitwami wspólnie z salezjanami, z którymi mieszkamy w domu zakonnym. Następnie uczestniczymy w Eucharystii, która ma miejsce w sanktuarium NMP Wspomożenia Wiernych i znajduje się 100 m dalej. Po Mszy świętej jemy wspólnie śniadanie, po którym mamy chwilę czasu na własne zajęcia. O godzinie 9 zaczynamy zajęcia. Uczymy się od języka włoskiego, przez katechizm, zagadnienia salezjańskie, liturgikę i śpiew, aż do Pisma Świętego.
Nauczają nas tutejsi salezjanie, Pan organista oraz regularnie przyjeżdżają goście, którzy przekazują nam swoją wiedzę i doświadczenie. Naprzemiennie z zajęciami mamy też pracę fizyczną w postaci noszenia choinek, pomocy przy tworzeniu mozaik czy grabienia liści. Następnym punktem programu jest wspólnotowy obiad, po którym są krótkie modlitwy. Po obiedzie odpoczywamy przy kawie, aby naładować baterie do słuchania konferencji lub udziału w warsztatach, w obu wypadach prowadzonych przez naszego kierownika ks. Michała Jeszke SDB.
Popołudnia mają najluźniejszą formę, bo codziennie robimy co innego. Raz idziemy do oratorium, raz na nabożeństwo do parafii, raz uprawiamy sport albo wykorzystujemy czas na naukę, lekturę lub rozmowy. Po kolacji mają miejsce modlitwy, po których spędzamy czas razem odpoczywając, np. grając w gry, dzieląc się lub szykujemy się na następny dzień. Oczywiście soboty, niedziele i inne niektóre dni wyglądają trochę inaczej, ale o tym może następnym razem.
Jesteśmy w naprawdę dobrym miejscu. Parafianie, dobrodzieje, salezjanie i młodzież sprawiają, że czas tutaj płynie szybko, radośnie i w dobrej atmosferze. Na nudę na pewno nie możemy tutaj narzekać. Jednak poza codziennymi aktywnościami znajdujemy także czas na indywidualną modlitwę, rozwijanie swoich zainteresowań, poznawanie siebie oraz rozeznawanie swojej drogi życiowej. Jest tutaj do tego przestrzeń, którą trudno byłoby znaleźć, nie oddalając się od domu rodzinnego. W poznawaniu woli Bożej bardzo pomaga praktyka życia salezjańskiego. Mamy możliwość mówienia słówek do młodzieży, żyjemy we wspólnocie i to nie tylko we wspólnocie prenowicjatu, ale także z księżmi i koadiutorem, którzy są w różnym wieku. Przez te ponad pół roku udało się nam także odwiedzić inne placówki salezjańskie oraz nie jeden raz sami zostaliśmy odwiedzeni przez bliskie nam osoby i salezjanów z innych stron Polski. Mieliśmy okazję zaangażować się także w szkolne rekolekcje, półkolonie w oratoriach, liturgiczną służbę ołtarza, poznać różnorodne wspólnoty parafialne oraz na Święta wrócić do swoich domów, by twarzą w twarz powiedzieć bliskim, że jest u nas dobrze.
Naszym nadrzędnym celem jest zbawienie. Bliższym celem jest nowicjat we Włoszech. Do tego celu przybliża nas rozeznawanie powołania, które odkrywamy z pomocą kierownika w codziennych czynnościach, spotkaniach, rozmowach, modlitwach i aktywnościach. Samo rozpoczęcie prenowicjatu nie sprawiło, że jesteśmy pewni tego, co będziemy robić za kilka lat. Jednakże od października rozpoczął się piękny etap w życiu każdego z naszej trójki.
Łukasz, Mateusz & Paweł






