Wyniki wyszukiwania dla:

Aleksandrów Kujawski: Szkoła Animatora Salezjańskiego

W dniach 27 lutego – 1 marca spotkaliśmy się w Aleksandrowie Kujawskim na zimowej sesji Szkoły Animatora Salezjańskiego. Przyjechaliśmy z różnych stron, ale z jednym celem – formować się, pogłębić wiarę i wrócić do swoich oratoriów trochę mocniejsi niż wcześniej.

Zaczęliśmy prosto: zakwaterowanie, kolacja, ogarnięcie zasad i regulaminu. Konkretnie.
Był czas na adorację Najświętszego Sakramentu, możliwość spowiedzi, słówko na dobranoc. A potem? Egzaminy w stopniach – bo Szkoła Animatora to nie tylko atmosfera, ale też wymagania.

Sobota to już warsztaty w stopniach, konferencje, praca w grupach i rozmowy. Dużo treści, ale jeszcze więcej praktyki.

Stopień „0” wszedł w klimat bardzo dynamicznie – „Oratorium na sportowo”, czyli animacja gier i zabaw.

Stopień „1” pracował nad budowaniem relacji i rozwiązywaniem konfliktów. Bez tego nie ma wspólnoty – ani w oratorium, ani w żadnej innej przestrzeni.

Stopień „2” wszedł głębiej w warsztat liturgiczny. Świadomość, przygotowanie, odpowiedzialność – żeby liturgia nie była dodatkiem, ale sercem tego, co robimy.

Stopień „3” mierzył się z tematyką SSW, postacią św. Jana Bosko oraz podejmowaniem inicjatyw w Kościele. Czyli pytanie bardzo konkretne: jak nie czekać, aż ktoś coś zrobi – tylko wziąć odpowiedzialność i działać.

Wracaliśmy do duchowości św. Jana Bosko, zastanawialiśmy się, jak być animatorami z prawdziwego zdarzenia – nie tylko „od organizowania”, ale od towarzyszenia młodszym. Była wspólna Eucharystia, Koronka do Bożego Miłosierdzia, Droga Krzyżowa, warsztat na temat Wiązanki księdza Generała. Był też warsztat dobrych manier – bo animator powinien mieć serce na właściwym miejscu, ale i klasę w zachowaniu.

Podczas całego weekendu nie zabrakło czasu na rekreację i integrację. Rozmowy, śmiech, czy po prostu zwykłe bycie razem.

Niedziela była już czasem wspólnego podsumowania i umocnienia na Eucharystii.

Zawsze trudno się rozstawać, ale wyjeżdżaliśmy z poczuciem, że to był dobrze przeżyty czas. Szkoła Animatora to nie event. To proces. To miejsce, gdzie człowiek uczy się odpowiedzialności, pogłębia wiarę i nabiera odwagi do pracy z młodymi.

I właśnie dlatego warto tu wracać.

xDK & company


Podziel się tym wpisem: